Na warsztaty można chodzić jak się ma na nie czas! Albo...? (Część 3 - Kreatywność i ciało)
- Monika M Burzykowska
- Mar 7, 2024
- 3 min read
Praca z ciałem kojarzy nam się głównie z treningiem personalnym i siłownią.
Myśląc o ciele dotykamy także kwestii diet, których jest bardzo wiele na rynku.
Jednak w kontekście dramaterapii, ciało to nośnik wiedzy, emocji, uczuć, doświadczeń, słów, przeszłości własnej i przeszłości przodków oraz cały aspekt kulturowo-społeczny, w którym było nam dane się rozwijać.
Intuicyjnie wiesz, że pięciolatka wychowująca się w Dubaju, Amsterdamie czy Perth to zupełnie inna dziewczynka. Mimo tego samego wieku i podobnych cech charakteru, każda z tych dziewczynek wyrośnie na zupełnie inną kobietę.
To właśnie ciało da nam poznać sekrety tej różnorodności.

Ciało jako nośnik transformacji.
W poprzednim poście dowiedziałaś się o mocy bezpieczeństwa i o tym, że właśnie jego poziom przekłada się na naszą zdolność opowiedzenia własnej historii.
Dziś dodam, że kiedy rezygnujesz z opowiedzenia lub pokazania własnej historii lub rezygnujesz z opowiedzenia o sobie - to nadal opowiadasz swoją historię, tyle, że w sposób, którego nie kontrolujesz. |
|---|
Po pierwsze, opowiada ją Twoja mimika twarzy, postawa, Twój głos i spojrzenie.
Po drugie, twoja historia, która nie jest uchwytna werbalnie, zaczyna być uchwytna emocjonalnie.
Obserwatorzy czują Twoje odczucia i emocje.
Bessel van der Kolk bardzo składnie nam opowiedział o tym, jak wszelkie doświadczenia kumulujemy w swoim ciele.
Czy są to doświadczenia pozytywne czy negatywne, zapamiętane, uświadomione czy też nie - one żyją w nas.
Współczesne NEURONAUKI co chwilę odkrywają powiązania pomiędzy naszym mózgiem i całą resztą ciała. Odchodzimy od tendencji skupiania się TYLKO na mózgu. Uczymy się tego, że na naszą istotę składa się integralna całość.
Im bardziej świadomie podchodzimy do naszych emocji - tym łatwiej się z nimi dogadać.
Jednak jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nosimy w sobie materiał emocjonalny lub traumatyczny, który nie należy do nas lub jest nieaktualny, to nadal go dźwigamy i zachowujemy się adekwatnie do ciężaru, który odczuwamy na barkach.
Czyli boimi się szefów - mężczyzn bo nieświadomie przypominają nam naszych dziadków; trzymamy nasze dzieci pod kloszem bo w dzieciństwie zostałyśmy wykorzystane; przestrzegamy nasze dzieci przed niebezpieczeństwami, w które same wpadałyśmy jako nastolatki czy reagujemy atakami paniki na czerwone samochody, bo byłyśmy świadkami wciągnięcia bliskiej koleżanki do takiego auta...
Warsztat taki jak Zrób sobie DZIEŃ KOBIET służy temu by zacząc dowiadywać się, co jest naszym zbędnym ciężarem.
Ale nie tylko to było naszym celem!
Uczestniczki warsztatu miały poczuć się dobrze, miało im być dobrze we własnej skórze i tak się zadziało.
Momenty, kiedy pozwoliłyśmy sobie na łzy, były kojące i dawały przestrzeń do złapania oddechu, poczucia ulgi.
Chwile tworzenia, zabawy, wprawiania idei w przestrzeń aktorską podnosiły wibracje, wyzwalały gromki śmiech, i pobudzały wyobraźnię.
Ważny był też czas kiedy patrzyłyśmy na siebie i byłyśmy obserwatorami swoich licznych fasad. A każda z nich była prawdziwa. Moment obserwacji miał bezpośredni wpływ na ciało obserwatora. Powróćmy do przykładu pięciolatki dorastającej w różnych kulturach - jest ona świadkiem zupełnie innych wydarzeń i relacji, które kształtują jej pojęcie świata i mechanizmy adaptacyjne, potrzebne do funkcjonowania.

Kobiety wchodziły w role.
Kobiety wchodziły w role, które same stworzyły, wykreowały i wybrały jako swoje własne.
Kobiety decydowały w jakim stopniu chcą być w przestrzeni teatralnej, a w jakim stopniu chcą być w przestrzeni metaforycznej.
Kobiety doświadczały absolutnej wolności kreacji i były świadkami wzajemnych performansów.
Kobiety współtworzyły emocje, które potem świadomie absorbowały.
Kobiety wchodziły w stan symulacji, afirmowały możliwą rzeczywistość.
Jeśli chcemy wprowadzić zmiany do naszego życia, należy je wprowadzić na poziomie emocji, wiedzy i ciała. Jeśli któryś z tych obszarów nie jest uwzględniony, zmiany nie są trwałe i nie prowadzą do wymarzonych efektów.
Wyobraźnia ma znaczenie.
Wymyślanie historii było więc etapem wiedzy, którą tworzono na podstawie posiadanych doświadczeń i wyobraźni.
Próby czyli przymierzanie i tworzenie strojów, wybór aktorów, tworzenie scenariuszy było etapem psychofizycznym. Ciało przygotowywało się do finałowego performansu, zalewu stresu i przyjemności. Ten stres był twórczy, ekstatyczny i kończył się finałem czyli wejściem w ciało, w przypisaną mu rolę
Etap odegrania lub opowiedzenia wykreaowanej historii stało się dopięciem klamry. Wtedy ciało w całości nasączone było historiami, stworzonymi w gronie kobiet otwartych na siebie nawzajem.
To właśnie ta sekwencja rozpoczyna transformację.
Kiedy następuję integracja wszystkich poziomów ludzkiego doświadczenia, zaczyna on tworzyć własny świat, jak dziecko, które na początku swojego życia nie rozumie języka ograniczeń.
Po prostu marzy, żyje światem wyobraźni, metafory; światem, w którym wszystko jest możliwe, a problemy znajdują rozwiązania.
(Dzieci poddane wczesnorozwojowej traumie w ten właśnie sposób budują strategię przetrwania. Nie mogą walczyć, często też nie mogą się bronić, ale mogą się zaadoptować i w tym pomaga im nieograniczona wyobraźnia).
Każdy z nas był dzieckiem. I każdy z nas ma w sobie potencjał łączenia wyobraźni, wiedzy i czucia.
Kiedy zdamy sobie sprawę, że brak tej umiejętności nie jest naszą winą, ani kobiecą ułomnością, otwieramy się na nowe rozwiązania. Bo te rozwiązania istnieją, nawet jeśli ich nie widzimy gołym okiem.
W kolejnym artykule relacjonującym warsztat Zrób sobie DZIEŃ KOBIET dowiesz się o więzi, która powstała w wyniku wspólnych doświadczeń i która miała swój istotny moment sensoryczny.
Zapraszam do śledzenia kolejnych relacji.
Pozdrawiam
Monika Burzykowska
DramaterapeutkaMonika :)














Comments